Strona Główna Historia Tygodnika Redakcja Autorzy Galeria Zdjęć Archiwum Prenumerata Reklama

Visitor Counter

Today 10

Yesterday 23

Week 10

Month 516

All 25768

Currently are 19 guests and no members online

Polecane Strony

Promocja książki Lucyny Artymiuk
1 maja 2016 r., w Domu Polskim „Syrena” Rowville, Lucyna Artymiuk miała promocję swojej książki wydanej przez Muzeum i Archiwum Polonii Australijskiej. Książkę „From Poland to ‘wherever in the world’ – The journey of an Australian migrant”, Lucyna napisała o swoim ojcu, rodzinie, ale nie tylko – to było tylko ogniwo w łańcuchu wielu ludzi, Polaków, których związały losy wojenne, wydarzenia późniejsze i osiedlenie w Australii.
W niedzielne popołudnie przybyli na spotkanie oficjałowie polonijni: Hon. Konsul Gen., dr Zbigniew Łuk-Kozika; prezes Federacji Polskich Organizacji w Wiktorii, p. Marian Pawlik i p. Krzysztof Łańcucki.
Po oficjalnym powitaniu gości przez dr Helen Evert (prezes Muzeum i Archiwum Polonii Australijskiej), zabrał głos Konsul Honorowy nawiązując do powojennej imigracji polonijnej i znanego osobiście bohatera książki – Jana Artymiuka. Rozmowę z autorką w sposób interesujący prowadziła Maria Picyk.
Życie jest piękne, tylko nieraz trzeba czasu żeby to odkryć; czasami to odkrycie przychodzi za późno, gdy wszystko przemija... i ludzie też.
Kiedy przychodzimy na świat, nie mamy pojęcia o przemijaniu, potem nie zastanawiamy się nad upływem czasu, bo przecież życie przed nami... i tyle planów! Z biegiem lat zaczyna do nas docierać, że wszystko się zmienia, zaczynamy się więcej zastanawiać nad istotą przemijania – pojawiają się spóźnione refleksje.
Wstęp do swojej książki Lucyna zaczyna od refleksji (podobne budzą się w wielu z nas!): „To się zawsze zdarza, gdy generacje przemijają”. Jako młoda osoba, Lucyna słuchała opowiadań ojca czy matki i może wydawało jej się, że wszystko o nich wie. Studia praca społeczna, zaangażowanie w różne wydarzenia polonijne nie zostawiały wiele czasu na dokładniejsze zapoznanie się i spisywanie losów życia jej rodziców – jeszcze przecież zdąży. Potem choroba...
Ojciec zmarł w 1986 roku, mama w 2003 r. i dopiero wtedy po jakimś czasie Lucyna robiąc porządki w domu natknęła się na pudło kartonowe z różnymi zdjęciami, dokumentami, listami, memorabiliami... i tak zaczęła się przygoda z książką.    
Powstawały pytania: Jak mogę dowiedzieć się więcej? Dlaczego nie pytałam wtedy, kiedy miałam takie możliwości, gdy rodzice jeszcze żyli? (nie są to tylko jej pytania).
W kilka dni po śmierci mamy, Lucyna otrzymała maila z Krakowa od jakiegoś młodego entuzjasty historii lotnictwa z zapytaniem, czy jesteś córką Jana Artymiuka z „300 eskadry bombowców”? Po wymianie korespondencji zobaczyłam – pisze Lucyna we wstępie – że ten młody człowiek wie o moim ojcu więcej niż ja”.
Lucyna wiedziała, że tato przedostał się w 1939 roku przez Rumunię do Anglii, latał bombowcami, był bohaterem i tam otrzymał krzyż Virtuti Militari. W jednej z akcji samolot został zestrzelony przez Niemców nad Belgią, ale cała załoga ocalała. Potem wędrował przez obozy jenieckie w Niemczech aż do wyzwolenia przez Armię Brytyjską w maju 1945 roku. Powrót do Polski nie wchodził w grę, a więc – gdziekolwiek w świat. I wybór padł na Australię, gdzie przybył w 1948 roku na statku SS Strathnaver. Tutaj zaczął życie na nowo, założył rodzinę i włączył się całym sercem w życie polonijne.
Lucyna chociaż schorowana, zebrała  tu na miejscu spory materiał do napisania książki ale postanowiła także wybrać się do Polski, do miejsc związanych z pochodzeniem ojca i w sposób bardzo interesujący wplotła historię w pisane obrazy miejscowości i wiosek Podlasia. To tak jakbyś sam szedł drogą wyboistą i podziwiał chaty i te płoty, dalej gniazdo bocianie na słupie i kościół, przy którym przycupnęło targowisko. Sporo zdjęć rodzinnych i znajomych... Zawitała również do Belgii, chciała zobaczyć na własne oczy miejsce, gdzie spadł „samolot taty” i rozmawiała tam też z ludźmi, którzy pamiętają tamte złe czasy wojenne.
Książka jest napisana stylem lekkim, barwnym i bardzo przystępnym, czyta się jak powieść. Na promocji padło pytanie czy książka ukaże się w języku polskim. Dobrze by było, ale każdy zdaje sobie sprawę z tego jakie by były tego koszty.
Na zakończenie spotkania promocyjnego padło wiele gratulacji, a ktoś stwierdził: „Lucynko, rodzice byliby z ciebie dumni”. Myślę, że nie jest to pojedynczy głos!
Lucynko, swoją pracą zdołałaś uchwycić przemijanie...
Bogusław Kot
Książka jest w języku angielskim
Stron 406, cena $20 (plus przesyłka w Australii $13)
W celu nabycia książki – kontakt: Lucyna Artymiuk
Mob. 0403655044 adres mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Poniedziałek, 19 lutego 2018

Firmy zainteresowane reklamą prosimy o kontakt z redakcją

Ogłoszenia/Reklamy


© Tygodnik Polski 2014   |   Serwis Internetowy Sponsorowany przez Allwelt International   |   Admin